14 maja 2021 Anna Kańtoch „Wiosna zaginionych”

Anna Kańtoch „Wiosna zaginionych”

        Ostatnio nie mogłam trafić na książkę, która mnie wciągnie tak, że nie można się od niej oderwać, że jest silniejsza od telewizji, że  pozwala mi w niej „pomieszkać”. Kolejne trzy książki odrzucałam po kilkudziesięciu stronach, a to zawsze powoduje, że gorzej znoszę swoje  życie w realu i staję się depresyjna, co szczególnie w okresie pandemii jest trudne do zniesienia.

        Książka Anny Kańtoch „Wiosna zaginionych” na szczęście wyciągnęła mnie z mojej „literackiej depresji”, a jednocześnie rozbawiła i pocieszyła, co raczej nie jest cechą książek kryminalnych. Niewątpliwie oceniam tę książkę z punktu widzenia rówieśniczki bohaterki „Wiosny zaginionych” i także jej imienniczki, więc moja ocena nie jest obiektywna. Ale – biorąc pod uwagę, że ostatnio z Krystyn raczej się naśmiewa, a z dziarskich siedemdziesięciolatek wręcz się kpi, szczególnie jeśli interweniują w jakiejś sprawie na policji – pokazanie Krystyny jako sprawnej policjantki na emeryturze bardzo mnie dowartościowało (chociaż z tym zawodem nie miałam nigdy nic wspólnego).  Książkę czyta się lekko i przyjemnie, akcja wciąga nas od pierwszych stron, bez wulgarnych wyrazów i szczególnej brutalności. Po prostu – odpoczywa się przy tej książce, a to właśnie było mi potrzebne.

        To druga książka Anny Kańtoch w naszym klubie; już mniej pije się tu herbaty, co także wpływa dodatnio na moją ocenę. I już ukazał się drugi tom p/t „Lato utraconych”. Zaraz poproszę moją bibliotekę o jego zakupienie.

       

Krystyna Matraszek

kwiecień 2021

 

 

        To zaskakujący, pełen refleksji, niesztampowy kryminał, który stanowi dla czytelnika wyzwanie. Naszym oczom ukazują się Katowice wiosną 2018 roku. Grzegorz Cichoń, dyspozytor numeru alarmowego, odbiera zgłoszenie od przerażonego starszego pana. Rozmówca skarży się na tajemniczego prześladowcę, który „wchodzi do jego domu kiedy chce i kradnie mu życie.” Tymczasem Krystyna Lesińska – emerytowana policjantka – cierpi z powodu niewyjaśnionej rodzinnej tragedii sprzed 55 lat: wiosną 1963 roku piątka studentów wyruszyła w Tatry. Pośród tych młodych ludzi był brat Krystyny – Roman. Troje spośród uczestników wyprawy zostało znalezionych martwych, jeden – Romek - zaginął bez wieści. Jako jedyny ocalały z feralnej wyprawy powrócił Jacek Kotulak. Pewnego dnia kobieta zauważa Jacka w osiedlowym sklepie na katowickim Janowie. Była funkcjonariuszka odkrywa, że dawny znajomy zamieszkał pod zmienionym nazwiskiem w tej samej dzielnicy miasta. Zamierza zmusić go, by wyznał prawdę. Wkrótce znajduje zwłoki mężczyzny. Stopniowo na jaw wychodzi misterna intryga…
        Powieść Wiosna zaginionych wyróżnia się warstwą kompozycyjną- autorka zawarła w utworze trzy perspektywy narracyjne. Występuje tutaj dwoje pierwszoosobowych narratorów – Krystyna Lesińska i jej wnuk Jeremi, nastoletni bloger na przemian pełnią tę rolę. Raz po raz zastępuje ich narrator trzecioosobowy. W tym wyrazistym kryminale brakuje typowej wartkiej akcji. Sedno formy tworzy wnikliwa psychologia postaci. Pisarka posiada imponującą zdolność obserwacji rzeczywistości – ukłon w stronę talentu autorki. Miarodajnie opisuje ona niuanse ludzkich emocji, realistycznie przedstawiając ludzi w każdym wieku. Egzystencjalne rozważania przeplatają się z subtelnym komizmem: „Facet zdecydowanie wyglądał na kogoś, kto rzadko widuje się z prysznicem czy wanną”. Pojawia się przejmujące studium toksycznego związku. W utworze odnajdujemy nawiązania do literatury popularnej – jedna z epizodycznych postaci zostaje skojarzona z detektywem Herkulesem Poirot, bohaterem prozy Agathy Christie. Ważną rolę w książce odgrywa także kultura Górnego Śląska – jedna z bohaterek mówi gwarą śląską. Wątki obyczajowe są moim zdaniem niekiedy zbyt rozbudowane. Nagromadzenie trudnych do wyjaśnienia tajemnic, wiarygodne postaci, kunsztowny język narracji – oto kolejny majstersztyk rozpoczynający kryminalną trylogię stworzoną przez mistrzynię budowania napięcia. Wiosna zaginionych to wykwintna uczta czytelnicza warta dobrej adaptacji filmowej. Gorąco polecam nie tylko miłośnikom powieści kryminalnych.
                                                                                             Beata Sowińska