13 kwietnia 2026 Helga Flatland - "Współczesna rodzina"
Współczesna rodzina Helgi Flatland – recenzja
Ta lekka, nastrojowa psychologiczna powieść mówi o rzeczach fundamentalnych. Utwór ten budzi we mnie mieszane uczucia. Wrażenia pozytywne zdecydowanie przeważają. Dzieło utrzymane jest w konwencji realizmu. Myśl przewodnia powieści Helgi Flatland to próba zdefiniowania szczęścia osobistego w konfrontacji z wyobrażeniem szczęścia najbliższych krewnych. To paradoksalnie optymistyczna opowieść o przełamywaniu schematów myślowych w imię dobra wspólnego. Bohaterowie utworu to trzypokoleniowa norweska rodzina. Punkt wyjścia fabuły to wspólny wakacyjny wyjazd do Włoch dla uczczenia 70. urodzin nestora rodu imieniem Sverre. Sielski nastrój jubileuszowej kolacji burzy szokująca wiadomość o planowanym rozwodzie rodziców po 40 latach małżeństwa. Troje ich dorosłych dzieci – Ellen, Liv i Hakon – przyjmuje tę nowinę z niedowierzaniem. Rodzeństwo zmuszone jest zrewidować swój system wartości. Czy wszystko, w co dotychczas wierzyli jest tylko iluzją? Jak wytłumaczyć dzieciom decyzję dziadków? Może warto jednak spojrzeć na tę trudną sytuację oczami małżonków…
Współczesna rodzina Helgi Flatland wyróżnia się formą narracji. Zastosowana została narracja pierwszoosobowa – autorka powierza rolę pierwszoosobowego narratora trojgu bohaterom na przemian. Ta zmiana perspektywy narracyjnej dobrze urozmaica odbiór utworu. Ponadto narracja prowadzona jest w czasie teraźniejszym. Stwarza to wrażenie, że jesteśmy naocznymi świadkami opisywanych wydarzeń. Największy atut utworu stanowi moim zdaniem drobiazgowo dopracowana psychologia postaci. Powikłane relacje bohaterów, ich ambiwalentne uczucia zaprezentowane zostały nad wyraz wiarygodnie. Uwagę przykuwa niezwykłe skupienie na szczególe opisu – obrazowość utworu porusza czułą strunę w moim umyśle. Powieść kipi od emocji – to emocje autentyczne, pozbawione egzaltacji. Emocje te udzielają się czytelnikowi. Helga Flatland opisując wszelkie niuanse i meandry ludzkich emocji daje się poznać jako bystry, uważny obserwator rzeczywistości – ukłon w stronę talentu pisarki. Autorka przekonująco wykreowała zarówno postaci kobiece, jak i postaci męskie. Bohaterowie stają się bliscy odbiorcy podczas lektury. Mnie osobiście najbliższa jest postać Hakona – skłonnego do sarkazmu, a jednocześnie wrażliwego, zbuntowanego indywidualisty. Kolejna istotna zaleta dzieła to jego warstwa językowa. Język narracji nabiera głębi i siły wyrazu dzięki znakomitemu, subtelnie wystylizowanemu polskiemu przekładowi Karoliny Drozdowskiej. Figury stylistyczne takie jak porównania: „Alpejskie szczyty są jak kły rekina”, animizacja: „Kły zmieniają gwałtownie kierunek wiatru” czy ironia: „Jesteśmy za duzi na Włochy” wyraźnie przemawiają do wyobraźni. Wada utworu to w mojej ocenie jej miejscami rozwlekła forma. Opisy wspomnień z dzieciństwa są w moim przekonaniu nadmiernie rozbudowane, niektóre anegdoty uważam za zbędne. W tej książce każdy czytelnik odnajdzie cząstkę samego siebie. Powieść ta zasługuje na dobrą adaptację filmową. To także doskonały materiał na spektakl teatralny. Utwór przekazuje wartości uniwersalne. To moralitet, który skłania do refleksji i do konstruktywnej dyskusji. Mądra, bliska życiu lektura dla miłośników literatury psychologicznej. To uczta czytelnicza, która zdrowo pobudza apetyt. Warto delektować się jej smakiem po kawałku. Gorąco polecam.
Beata Sowińska