26 marca 2025 Paul Lynch - "Pieśń prorocza"

Paul Lynch -

Pieśń prorocza Paula Lyncha – recenzja 

            Po tę książkę sięgnęłam skuszona jej tematyką – jestem fanką thrillerów psychologicznych – i wieloma entuzjastycznymi komentarzami na jej temat. To wstrząsający dreszczowiec psychologiczny. Dzieło to mocno przykuwa uwagę, poruszając czułą strunę w moim umyśle, mam jednak do niego pewne istotne zastrzeżenia. Utwór balansuje na pograniczu realizmu i oniryzmu. Myśl przewodnia to wyobrażenie reżimu totalitarnego naszych czasów: nieuchronnej utraty wolności i próby ocalenia życia przed morderczymi zakusami opresyjnego państwa. Rzecz dzieje się współcześnie. Naszym oczom ukazuje się Irlandia, Dublin. Pewnego wieczoru spokój Eilish Stack, uczonej i matki czworga dzieci, zakłóca najście dwóch funkcjonariuszy tajnej policji. Celem wizyty urzędników jest przesłuchanie męża kobiety – mężczyzna pełni funkcję działacza związkowego. Wkrótce tyrania rozlewa się na cały kraj. Mąż badaczki przepada bez wieści, ona sama staje się obiektem szykan. Ofiara prześladowań podejmuje śmiertelnie niebezpieczną decyzję…
                Powieść Pieśń prorocza Paula Lyncha to dzieło misternie skonstruowane i przekonujące pod względem treści, lecz w moim przekonaniu słabe pod względem formy.  Największa wada utworu to jego nadmierna stylizacja językowa: kwiecisty, pełen patosu, naszpikowany zbędnymi ozdobnikami język narracji. Tę przytłaczającą kwiecistość języka miarodajnie oddaje znakomity polski przekład Kai Gucio. Kuriozalne sformułowania takie jak : „Jakże gęstą atmosferę nocy roztaczają wokół siebie ci mężczyźni.”, „twarz wykrzywiona powagą” czy „Serce (…) pęka na milion kawałków”  zioną egzaltacją, drażnią źle pojętą poetyckością, raz po raz odwracając uwagę odbiorcy od interesującej treści. Nieodpowiednia  forma znacznie obniża moim zdaniem wartość artystyczną całości. Dzieło prezentuje dosadne, ponure studium życia ludzi w jarzmie dyktatury, wskazany byłby więc chłodny, reporterski styl. Razi mnie ponadto brak wyraźnego oddzielenia dialogów od narracji: brak myślników, które powinny rozpoczynać wypowiedzi bohaterów utrudnia odbiór utworu. Zaletę formy stanowi zaś użycie czasu teraźniejszego, co stwarza wrażenie, że opisywane wydarzenia rozgrywają się na naszych oczach. Z kart książki wyłania się świat z koszmaru sennego, który odzwierciedla koszmarną rzeczywistość – granice między snem, a jawą są płynne. To przede wszystkim dzieło feministyczne – w dobrym sensie tego słowa. Kreacja Eilish Stack, doktor biologii, a prywatnie matki – bohaterki imponuje mistrzowskim realizmem. Postać zdeterminowanej uczonej to duch poruszyciel fabuły. Dopracowana psychologia postaci stanowi atut powieści. Autor wiarygodnie wykreował zarówno postaci męskie, jak i postaci kobiece. Cierpienia bohaterów są przejmujące, chwytają za gardło do tego stopnia, iż stają się oni bliscy czytelnikowi podczas lektury. Mnie najbliższa jest Molly – dziewczynka czuła i wrażliwa, „światło w ciemności” totalitarnego piekła. Klaustrofobiczna atmosfera dzieła została tak perfekcyjnie zbudowana, że budzi żywe emocje, autentyczny niepokój i strach – ukłon w stronę talentu pisarza. Czytając tę powieść, często doznajemy bolesnego deja vu. To przerażająca wizja, jednak spod warstwy strachu raz po raz jasno błyska iskierka nadziei. Pieśń prorocza Paula Lyncha to swego rodzaju moralitet – skierowana do ludzi dobrej woli przestroga przed konsekwencjami powierzenia władzy w ręce despotów. Utwór ten zasługuje na dobrą adaptację filmową. Budzi on we mnie silne, ambiwalentne uczucia – to jedna z najciekawszych, a jednocześnie jedna z najbardziej męczących książek, jakie przeczytałam. Zdolność obserwacji i tworzenia portretów psychologicznych Paula Lyncha godna jest podziwu, ale jego poczucie estetyki odstrasza mnie od twórczości tego autora. Pieśń prorocza to proza wyrazista i głęboka. Dzieło to przekazuje wartości uniwersalne. Daje impuls do dyskusji. Powieść tę polecam wytrwałym miłośnikom Franza Kafki i George’a Orwella.
                                                                                                                 Beata Sowińska